Egzystencjonalizm w Polsce, cz. 2

Inwencja polskich egzystencjonalistów okresu PRL-u była niezwykła. Z racji tego, że istniała duża trudność w zdobyciu odpowiedniego stroju, który odpowiadałby ich gustom i wymaganiom, stosowali rozmaite wybiegi, by upodobnić pochodzące z państwowych zakładów włókienniczych ubrania, do tych, jakie nosili egzystencjonaliści francuscy.

Oczywiście najczęściej stosowanym, choć nie jedynym wybiegiem, było farbowanie ubrań na kolor czarny. Zanim jednak ubrania zostały zafarbowane, często ulegały gruntownym przeróbkom lub wręcz były szyte od podstaw.

Dziewczęta nosiły między innymi spódnice uszyte z ufarbowanych na czarno flanelowych pieluch, które młode mamy dostawały w tamtym okresie w wyprawkach. Wystające spod spódnic białe halki, szyto z prześcieradeł.

Modne były też bluzki z dekoltem w łódeczkę, odkrywające gołe ramiona, a także obowiązkowe carne golfy. Sposobem na osiągnięcie egzystencjonalistycznej czerni było rozpuszczenie w dużym garze, w gorącej wodzie, czarnej farby, którą kupowało się wcześniej w papierowych torebkach, włożenie tam ubrań, a niekiedy nawet i butów i mieszanie wszystkiego co jakiś czas.